Vis z Powstania Warszawskiego czyli jak nie strzelić sobie w kolano !

Ze względu na zamiłowanie do motoryzacji i historii jako takiej, chciałbym wam przedstawić wyjątkowych ludzi których miałem przyjemność poznać we Wrocławiu w zeszłym tygodniu. Co prawda samej motoryzacji będzie niewiele ale traficie w 100 procentowo męski świat. O czym będę pisał w tej relacji? Spokojnie nie o elektrycznych samochodach i o rozważaniach, ile ich się sprzedało w Polsce w tym roku 10 ? czy 50 sztuk?

Chciałbym wam przedstawić historię która jest absolutnie już niestniejącym światem, światem który pomału zapominamy a dotyczy wojny, pasji i tym żeby przez całe życie pamiętać o swojej historii.

Ale do konkretów! We Wrocławiu miałem możliwość poznać Pana Andrzeja Dobrowolskiego który jest jednym z członków barwnego Bractwa Kurkowego we Wrocławiu. Bractwa kurkowe dla niewtajemniczonych to odpowiednik klubów motoryzacyjnych, ale zrzeszających miłośników broni palnej zarówno historycznej jak i współczesnej. Organizują pikniki krzewiące historię i dające możliwość postrzelania z broni sportowej do tarczy ( oczywiście na strzelnicy ) Aby zostać członkiem Bractwa Kurkowego trzeba długo praktykować i mieć pasję do broni palnej, od razu muszę wyjaśnić że nie chodzi tu o szurniętych nacjonalistów bądz innych oszołomów. Bractwa kurkowe maja charakterystyczne stroje oraz swoje herby. Organizują co miesiąc spotkania strzeleckie zarówno dla mieszkańców ( w tym przypadku Wrocławia) jak i we własnym gronie. Na takie spotkanie trafiłem zaproszony przez jednego z członków bractwa a mojego znajomego Pawła Młyńczyka z Wrocławia.

Absolutną i bezdyskusyjną gwiazdą Towarzystwa Kurkowego we Wrocławiu jest Pan Andrzej, 90-letni Pan, który podobno nigdy nie rozstaje się ze swoim VIS-em ( kultowy pistolet produkowany w Polsce w latach 30 tych zeszłego wieku)   zdobytym w czasie Powstania Warszawskiego. Jego opowieść o tym w jaki sposób zdobył tego Visa jest nieprawdopodobna i słuchałem jej z otwartą buzią. Przytaczam w całości bez skrótów reportaż redaktora Wojciecha Chądzyńskiego który opisał tę relację na łamach lokalnej gazety:

VIS obok pistoletu maszynowego Błyskawica, produkowanego na wzór Stena przez konspiracyjnych rusznikarzy był bronią o której marzył każdy uczestnik Powstania Warszawskiego. Pan Andrzej Dobrowolski zdobył swojego visa od dowódcy jako nagrodę za udaną akcję bojową – Było to 23 sierpnia 1945 roku –wspomina Dobrowolski. Po odparciu ataku na naszą barykadę przy ulicy Bielańskiej, zobaczyliśmy na jezdni zabitego esesmana. Niemiec leżał jakieś 150 metrów od naszych pozycji, a obok niego nowiutki i piękny ręczny karabin maszynowy MG-42. Wieczorem podczas odprawy dowódca naszego zgrupowania kapitan Tomasz Zdan, pseudonim Sosna, oświadczył że kto przyniesie ten karabin, otrzyma w prezencie Visa.

Postanowiłem spróbować.

Z kolegą Stasiem, również łącznikiem, zaczeliśmy czołgać się w stronę esesmana. Nad nami przelatywały serie z karabinów maszynowych,obok wybuchały pociski granatników, a my, pełznąc po bruku, widzieliśmy tylko ten karabin. Kiedy go już przynieśliśmy, Sosna wręczył mi Visa oraz trzy naboje. Nosiliśmy go na zmianę. Ja do południa, Stanisław po południu. Na pewno byliśmy jedynymi szesnastolatkami w Armii Powstańczej, którzy mieli własną broń. Pod koniec sierpnia Stasiu został śmiertelnie ranny podczas przenoszenia meldunku. Od tej chwili Vis należał tylko do mnie.

Szczęśliwie udało mi się go przechować aż do wyzwolenia. Pod koniec roku 1945, kiedy jechałem z rodzicami do Wrocławia, pistolet, ukryty między koszulami, wiozłem w starej walizce. Był on pierwszym egzemplarzem moich dzisiejszych zbiorów. Kolekcji broni palnej Andrzejowi Dobrowolskiemu mogłoby pozazdrościć nie jedno muzeum. Odwiedzający go kolekcjonerzy z nieukrywana zazdrością podziwiają jego wspaniałe pistolety oraz karabiny lontowe,skałkowe, kołowe i kapiszonowe. Ma też Dobrowolski broń z początków naszego stulecia i współczesną. Eksponatem z którego Pan Andrzej jest najbardziej dumny, jest VIS z serii zerowej. Starszego egzemplarza nie ma nawet Muzeum Wojska Polskiego. VIS-y fascynowały mnie zawsze- mówi. Podobny zachwyt wzbudzają w każdym miłośniku broni. Przed drugą wojna światową należał do najbardziej udanej broni tamtych czasów na świecie. Były bardzo celne, doskonale dopasowane do ręki i idealnie wyważone. Dowodem ich niezawodności jest jeden z moich egzemplarzy. W ubiegłym roku wyciągnięto go z zatopionego u wybrzeży Bałtyku niszczyciela Wicher. W wodzie morskiej przeleżał ponad 50 lat. Jest przeżarty rdzą, skorodowany, lecz wszystkie mechanizmy nadal wspaniale działają. Twórcami pistoletu VIS wz. 1935. Który w latach 1935-1939 był bronią osobistą oficerów i podoficerów Wojska Polskiego, są profesor Piotr Wilniewczyc i Jan Skrzypiński. Pierwsze egzemplarze tego pistoletu wykonano w roku 1930.Po przejściu wielu prób balistycznych broń została opatentowana i otrzymała nazwę WIS od pierwszych liter nazwisk konstruktorów. Rok póżniej na życzenie Departamentu Uzbrojenia Ministerstwa Obrony zmieniono pierwszą literę na V i w ten sposób pistolet został nazwany VIS, co po łacinie znaczy siła. Do wybuchu drugiej Wojny światowej fabryka broni w Radomiu wyprodukowała 50 tysięcy sztuk tych pistoletów. Po zajęciu fabryki przez Niemców produkcji nie zaprzestano. Okupant, doceniając zalety tej broni, wykonał jej około 310 tysięcy sztuk. Nadal nosiły nazwę VIS i od wyprodukowanych w przedwojennej Polsce różniły się jakością, były znacznie gorsze i nie miały wygrawerowanego orzełka.Dziś Visy są bardzo poszukiwane przez kolekcjonerów broni. Na zachodzie przedwojenny egzemplarz osiąga cenę 3500 tysiąca dolarów. Najwięcej bo 160 sztuk ma ich w swojej kolekcji mieszkaniec Toronto”

 Tak w opisie kolegi redaktora Wojtka wyglądała sprawa zdobycia Visa i jego historia. Ja uzupełniając tę opowieść muszę dodać epizod o tym w jaki sposób Pan Andrzej uniknął śmierci z rąk Niemców po upadku Powstania Warszawskiego, bo z tego co wiemy z historii w Warszawie odbyła się rzeż zarówno powstańców jak i mieszkańców Woli czy innych dzielnic. Pan Andrzej wraz z rodzicami został spędzony w miejsce selekcji robionej przez Niemców – kobiety i dzieci na roboty do Niemiec, mężczyżni do Treblinki. Selekcję przeprowadzał tłusty Niemiec i był bardzo skrupulatny. Zaczął padać deszcz i Niemca który poszedł się schować zastąpił Austryjak, który z daleka pyta się czy to dziewczynka czy chłopiec? Pan Andrzej miał długie włosy i pelerynę więc matka krzykneła że dziewczynka i tak ocaliła syna od niechybnej śmierci. W 1945 roku po powrocie postanowili przeprowadzić się na ziemie odzyskane czyli do Wrocławia gdzie zajeli jeden z domów poniemieckich w którym Pan Andrzej mieszka do dziś i co ciekawe dom ten wygląda tak samo jak w 1945 roku! Co wprawiło mnie w zdumienie nigdy nie przeszedł remontu, może dla tego że każdy centymetr domu zajmuje kolekcja kolejek która poza bronią jest drugą wielką pasją Pana Andrzeja ( zdjęcia domu nie daję ze względu na fakt zapewnienia mu bezpieczeństwa bo już raz został napadnięty i przypalany żelazkiem!) Ale możecie zobaczyć na moim blogu filmy z jego kolekcji kolejek usytuowanej na środku salonu!

Po sprowadzeniu się do Wrocławia Pan Andrzej opowiada że miasto było kompletnie opuszczone i na rynku we Wrocławiu panował straszny bałagan, porozrzucane przedmioty, zniszczone samochody i motocykle! Jako młody człowiek zbierał porzucone motocykle i zgromadził ich koło 60 sztuk, i do dnia dzisiejszego posiada jeszcze nieliczne egzemplarze uzupełnione o motocykle z lat 60 tych bądz 80 tych.

Barwna postać 90 latka z nieprawdopodobną historią i pasją kolekcjonerską byłaby kolejną ciekawą opowieścią o świecie który przemija, ale w tym człowieku jest coś więcej.

Nigdy nie miałem w ręku broni palnej i ze względu na fakt mojego przyjazdu z Warszawy na to spotkanie pozwolono mi postrzelać z autentycznego VIS-a. Na strzelnicy najpierw załadowałem pistolet CZ małokalibrowy żeby się wprawić. Strzelanie jak strzelanie, pach, pach, jest hałas i zapach prochu, no ale jakoś nie kucnąłem z wrażenia! Aż do momentu kiedy wziąłem do ręki autentycznego Visa, załadowałem go 9 mm amunicją, skierowałem wylot lufy do tarczy oddalonej o 50 metrów! I nacisnąłem spust ! Nieprawdopodobna armata, czuć odrzut, ale też super wyważenie tej broni i leży tak w ręku że myślę że wciągu jednego dnia nauczyłbym się celnie z niej strzelać.

Niestety celność w moim wykonaniu używając nowoczesnych bełkotliwych sformułowań „nasycenie tarczy strzelniczej moimi kulami wyniosła 0”

Zaraz po mnie Visa wziął Pan Andrzej załadował pięć kul i trach,trach,trach wszystkie wywalił w tarcze zanim ja zastanowiłem się w którą tarczę będzie celował. Drepczemy do tarczy ja patrzę z niedowierzaniem a tam wszystkie kule w środku tarczy trochę z lewej, tutaj Pan Andrzej z wyrzutem do siebie że w tym egzemplarzu trzeba „zatopić” w szczerbince. Tak sobie pomyślałem że jak on ma 90 lat i taka skuteczność, to jego Vis musiał być postrachem Niemców w czasie wojny.

Potwierdza się że do każdej pasji trzeba się urodzić, a Pan Andrzej bez dwóch zdań urodził się aby kolekcjonować broń i dbać o historię dla potomnych. Zapraszam do obejrzenia zdjęć z komentarzami z tego spotkania.

SONY DSC
Legendarny VIS i w obecnych czasach budzi duże zainteresowanie, jak tylko go Pan  Andrzej wyciągnał wszyscy chcieli obejrzeć!
SONY DSC
Rozkładamy ekspozycję broni historycznej od roku 1303 do współczesnej. Zwiedzający bedą mogli zapoznać się z rozwojem ręcznej broni palnej, a jest to kawał historii.
SONY DSC
Pistoletów Pan Andrzej Dobrowloski ma w swojej kolekcji ponad setkę!
SONY DSC
VIS z bliska, mocno niepozorny ale to była i jest broń której wszyscy porządają.
SONY DSC
Mnie najbardziej wzruszyły tarcze strzelnicze w pomieszczeniach klubu strzeleckiego na strzelnicy usytuowanej na Stadionie Olimpijskim  we Wrocławiu.
SONY DSC
Orzełek na Visie znajduje się na egzemplarzach wyprodukowanych przed wojną.
SONY DSC
Ekspozycję szykują członkowie Bractwa Kurkowego Pan Andrzej Dobrowolski oraz Paweł Młyńczyk z Wrocławia.
SONY DSC
A to jest kultowa broń krótka rosyjska czyli tzw. TT-ka, słyszałem ale nigdy nie widziałem, nasz polski VIS na pierwszy rzut oka jest lepiej wykonany.
SONY DSC
A tu ciekawostka! i pytanie do was! Ile lat ma ta amunicja?  Możecie się pomylić o 20 lat.
SONY DSC
Broń na czarny proch z kolekcji Pana Andrzeja.
SONY DSC
Amunicja 9 mm do VISA na szczęście współczesnej produkcji.
SONY DSC
Grochówa już się szykuje, będzie wyżera ( wstyd się przyznać ale zjadłem trzy porcje taka była dobra )
SONY DSC
Odpowiedz na pytanie z którego roku jest amunicja widnieje na pudełku.
SONY DSC
Dwa VIS-y na pierwszym planie.
SONY DSC
Zaraz bedziemy wpuszczać zwiedzających!
SONY DSC
Tetetka rosyjska z bliska, toporna !
SONY DSC
Strzelać do zdjęć kobiet, to okrucieństwo! No chyba że jest się swieżo po rozwodzie i podziale majątku.
SONY DSC
Stroje bractwa kurkowego są dosyć charakterystyczne.
SONY DSC
Polskiej produkcji naboje, teraz już zabytkowe, ale Pan Andrzej nadal z nich strzela.
SONY DSC
Stoisko gotowe! Czwarty od przodu to pistolet o zapłonie sprężynowym projektu Leonarda da Vinci. Kosmos! Nie chce wiedzieć ile jest warty.
SONY DSC
Widoczna broń to nawet nie 1/3 kolekcji Pana Andrzeja Dobrowolskiego! O każdej sztuce broni może opowiadać godzinami.
SONY DSC
Nagrody dla najlepszych strzelców zakończenia sezonu strzeleckiego Bractwa Kurkowego z Wrocławia.Pierwszy i najbardziej okazały puchar od Prezydenta Wrocławia Pana Dutkiewicza.
SONY DSC
Pan Andrzej Dobrowolski  pokazuje początki broni palnej, tzw. pistolę z 1303 roku, to jest replika bo oryginał nie przetrwał do naszych czasów.
SONY DSC
Publiczność z zaciekawieniem ogląda wystawę.
SONY DSC
Ludzie z pasją! Od lewej Paweł Młyńczyk, w środku  Pan Andrzej Dobrowolski oraz po prawej stronie obecnie restaurujący motocykl BMW Sahara z 1938 roku Piotr Majewski
SONY DSC
Niektórzy mają oko, niestety nie jest to moja tarcza. W prawym górnym rogu punktacja każdego strzału, jedna rubryka to jeden strzał, strzałów jest 10. Potem sumujemy wszystkie punkty i mamy np. 240 punktów. Wygrywa oczywiście ten który ma ich najwięcej.
SONY DSC
Pierwsza broń palna tzw. pistola ten egzemplarz pochodzi z terenu polski z wykopek archeologicznych Pan Andrzej Dobrowolski wykonał do niej rekojeść drewnianą.
SONY DSC
Na strzelnicy były również kobiety, im jest najlepiej, bo nawet broń jej przeładowują a ja musiałem sam.
SONY DSC
Wstyd się przyznać ale ja nie trafiłem żadnym pociskiem w tarczę, chciałbym zrobić takie sito jak Pan Maciej Rawski.
SONY DSC
Bomboniera dla dużych chłopców, co jest w tym pudełku?  Dobre pytanie!
SONY DSC
Właścicielem bomboniery jest Pan w środku czyli Andrzej Dobrowolski.
SONY DSC
A tak wygląda wnętrze bombonierki dla dużych chłopców.
SONY DSC
Amunicja do Visa
SONY DSC
W bombonierce jest pistolet oraz colt 9 mm
SONY DSC
Jak to mówił Nikodem Dyzma pucu nigdy nie za dużo. Demonstrujemy puchary dla najlepszych strzelców zakończenia sezonu wrocławskiego Bractwa Kurkowego.
SONY DSC
Po dwóch stronach barykady czyli spotkanie niemieckiego członka bractwa kurkowego i Andrzeja Dobrowolskiego.
SONY DSC
Strzelamy z broni sportowej, każdy może zostać zwycięzcą! Mi to chyba lufę zgieli bo nie trafiłem ani jednym starzałem.
SONY DSC
Broń  na stoisku Pana Andrzeja zawsze fascynuje pasjonatów broni krótkiej, tutaj demonstruje Visa.
SONY DSC
Boboniera na strzelnicy, zaraz bedziemy strzelać!
SONY DSC
Zestaw na strzelnicy.
SONY DSC
Bractwo Kurkowe i zwycięzca strzelania, imiona podam póżniej bo podobno tajne.
SONY DSC
Andrzej Dobrowolski strzela z VIS-a na 50 metrów! Wszystkie kule w tarczy, szok!
SONY DSC
Od lewej szef bractwa Kurkowego oraz w środku zwycięzca z nagrodą.
SONY DSC
Wyróżnienie z rąk prezesa Bractwa Kurkowego.
SONY DSC
Część motoryzacyjna bractwa, Pan Andrzej ma motocykle. Paweł samochody zabytkowe a Piotr BMW Saharę z 1938 roku.
SONY DSC
Najbardziej zasłużony weteran bractwa, po lewej odznaczenia z powstania warszawskiego.
SONY DSC
VIS zaraz będzie w użyciu.
SONY DSC
Główny zwycięzca otrzymuje puchar Prezydenta Miasta Wrocławia.

SONY DSC

SONY DSC
Andrzej wpędza wszystkich w kompleksy.
SONY DSC
Bractwo kurkowe w komplecie, do zobaczenia na wiosnę na rozpoczęciu sezonu.
SONY DSC
Chowamy amunicję do pudełka.
SONY DSC
Tutaj Szef Towarzystwa Kurkowego przy wypisywaniu dyplomów.

Ave Cezar! Ave Topacz! Ave MotoClassic !

W najbliższym tygodniu (12-14.08.2016) odbędzie się najbardziej „tłusta” impreza sezonu poświęcona pojazdom zabytkowym. Przeznaczona dla miłośników samochodów zarówno tych z początków motoryzacji i z okresu II Rzeczpospolitej, jak i tych powszechnie znanych, z lat 60-70.tych. Spotkać tu więc można przedwojenne Mercedesy, Fordy (był nawet prawdziwy rarytas, czyli jedyne w Polsce Bugatti), ale także nasze poczciwe PRL-owskie kaszlaki, poldki czy smutki.

Impreza odbywa się w gminie Kobierzyce, 15 kilometrów od centrum Wrocławia, blisko trasy S8. Baza zlotu znajduje się na Zamku Topacz, zajmującym sporą powierzchnię prawie 50 hektarów. Zmieszczą się więc tam wszystkie pojazdy zabytkowe, które na imprezę przyjadą, a i tak zostanie dużo miejsca dla zwiedzających. Sam zamek został pieczołowicie odrestaurowany, wraz z całą infrastrukturą, taką jak magazyny i spichlerz.

Tytułowy Ave Cezar to pan Tomasz Kurzewski – przemiły i charyzmatyczny właściciel Zamku Topacz, producent filmowy, deweloper oraz miłośnik motoryzacji zabytkowej. Wraz z żoną Dorotą jest inicjatorem zlotów automobilowych na zamku.

Obecna edycja jest już piąta i z roku na rok cieszy się coraz większym powodzeniem. Pomyślałem więc sobie, że może już pora na kronikarską opowieść o pierwszym spotkaniu automobilistów w Kobierzycach w 2011 roku. Oczywiście o tegorocznej edycji też napiszę, ale musi się ona najpierw odbyć, więc na relację trzeba poczekać!

Ale do konkretów! Mój pierwszy kontakt z zamkiem Topacz i panem Tomaszem Kurzewskim absolutnie nie był związany z zabytkową motoryzacją, za to z budownictwem pasywnym i energooszczędnym. W swoim dorobku mam bowiem kilka książek o budownictwie pasywnym, odniosłem też kilka sukcesów w postaci zbudowania pokazowych domów zeroenergetycznych czy pasywnych, w których testowane są technologie budowlane, dostępne na polskim rynku.

Od razu widzę wielkie oczy u tych, którzy mnie znają. Jak to możliwe: ty i książki? Autorytet w dziedzinie budownictwa? No cóż, nie sądźcie po pozorach. To, że głośno śpiewam, palę cygara i piję łyskacza bez umiaru na imprezach, to nie znaczy że nie posiadam też innych talentów.

Do zamku Topacz sprowadził mnie z Warszawy pan Krzysztof Sikorski pełniący obowiązki animatora działań organizacyjnych związanych z utworzeniem muzeum. Chodziło o opinię dotyczącą remontowanego hotelu i restauracji na terenie zamku Topacz. W tamtym czasie na tym terenie nic właściwie jeszcze nie było, poza kortami tenisowymi i studiem filmowym usytuowanym w budynku obecnego Muzeum Motoryzacji.

W międzyczasie okazało się że, podobnie jak ja, zarówno Pan Tomasz Kurzewski jak i Pan Krzysztof Sikorski to miłośnicy zabytkowej motoryzacji, szczególnie tej polskiej. Gadu, gadu i wyszło, że w planach jest organizacja imprezy automobilowej na huczne otwarcie Zamku Topacz, pod nazwą Pierwszy Zlot Pojazdów II Rzeczpospolitej. Jej ideą miało być propagowanie historii Polskiej Motoryzacji. Wśród sponsorów znalazł się także wielki miłośnik i entuzjasta polskiej motoryzacji Pan Krzysztof Popławski, właściciel firmy Wagraf. Obaj mamy w swoich kolekcjach kultowy model Polskiego Fiata 518 (pan Popławski dwa egzemplarze, a ja jeden). Są to jedyne w Polsce pojazdy tej marki, które są na chodzie.

Prace budowlane w zamku Topacz trwały bez ustanku, aby zdążyć z infrastrukturą hotelową na rajd. Chodziło o to, żeby przynajmniej część uczestników nocowała na terenie bazy zlotu. Wspólnie, czyli ja, dwóch Krzysztofów oraz Pan Tomasz zaplanowaliśmy też część związaną z promocją rajdu. Moją działką było zorganizowanie wystawy pojazdów promujących imprezę na wrocławskiej Marinie, należącej do szefa wszystkich szefów czyli gospodarza imprezy. Przed samym rajdem wystawę przenieśliśmy na rynek wrocławski, gdzie przez kilka dni pokazywaliśmy kultowego Polskiego Fiata 518 z 1933 roku oraz najpopularniejszą taksówkę lat 20-tych w Polsce czyli Essexa Super Sixa z 1927 roku. Oba pojazdy były świeżutko po profesjonalnej odbudowie i ich blask porażał nawet mnie, tym bardziej, że były to pierwsze samodzielnie odremontowane samochody w moim życiu. Można było też zobaczyć Sokoła 1000 należącego do Pana Tomasza Kurzewskiego.

Obie wystawy cieszyły się dzikim zainteresowaniem, a zwłaszcza informacja o tym, że we Wrocławiu odbędzie się zlot samochodów na terenie Zamku Topacz.

Na samym zamku toczyły się też intensywne prace aby uruchomić salę ekspozycyjną poświęconą kultowym pojazdom firmy Rolls Royce oraz całej ciężarówki gadżetów i pamiątek o tej firmie. Właścicielem tej kolekcji jest pan Misiak Darek z Wrocławia.

W pierwszej edycji rajdu udział wzięło z 50 pojazdów, w większości przedwojennych. Prawdziwym rarytasem była możliwość zobaczenia wszystkich polskich, jeżdżących 518-tek obok siebie, jednej mojej i dwóch pana Popławskiego. To coś, co już nigdy się nie powtórzyło od tamtego czasu!

Sceneria Zamku Topacz i dużo terenu do ekspozycji na pewno pomogła w sukcesie imprezy. Samochody można było wyeksponować. Odbywały się prezentacje, konkursy oraz wspaniały bankiet w budynku obecnego muzeum motoryzacji.

Bankiet był w stylu francuskim, bardzo wystawny, wszyscy dobrze się bawili i poznałem wiele ciekawych osób. Pisanie nie odda scenerii i klimatu pierwszej edycji. Warto obejrzeć zdjęcia.

Mam nadzieję, że spotkamy się na tegorocznej edycji tej imprezy!

SONY DSC
W drodze do Wrocławia, samochody są świeżo zrobione więc jedziemy na kołach! Wtedy trasa katowicka była w remoncie przed Euro 2012 i było zwężenie do jednego pasa przez 40 kilometrów! Nawet nie wiecie jakie mogą być wyzwiska kierowców kiedy zwężenie się skończyło! Fiat jedzie 80 km/h, ale Essex 60 k/m!
Oraganizujemy stoisko promocyjne rajdu na Marinie.
Oraganizujemy stoisko promocyjne rajdu na Marinie.
Polski Fiat 518 gdzie by się nie pojawił generuje nieprawdopodobne zainteresowanie.
Polski Fiat 518 gdzie by się nie pojawił generuje nieprawdopodobne zainteresowanie.
Essex jest samochodem który najbardziej podoba się Paniom, dlaczego? Nie mam pojęcia!
Essex jest samochodem który najbardziej podoba się Paniom, dlaczego? Nie mam pojęcia!
Ale jak widać i wrocławiankom nic nie brakuje!
Ale jak widać i wrocławiankom nic nie brakuje!
Mój drugi kierowca czyli Bianka, nomen, omen wrocławianka czyli u siebie.
Mój drugi kierowca czyli Bianka, nomen, omen wrocławianka czyli tubylec.
Ale i Fiat nie narzekał!
Ale i Fiat nie narzekał na brak zainteresowania !
Na pierwszym planie Sokół 1000 właściciela Topacza Tomasza Kurzewskiego
Na pierwszym planie Sokół 1000 właściciela Topacza Tomasza Kurzewskiego, na drugim planie Bianka przystrojona w piórka!
Polski Fiat 518 zadawał szyku pucharem za zwycięstwo w GP Lwowa które odbyło się dwa tygodnie wcześniej. Zwycięstwo we Lwowie było okupione połamanymi resorami.
Polski Fiat 518 zadawał szyku pucharem za zwycięstwo w GP Lwowa które odbyło się dwa tygodnie wcześniej. Zwycięstwo we Lwowie było okupione połamanymi resorami.
O naszej inicjatywie wystawienniczo- promocyjnej zrobiło się głośno we Wrocławiu.j
O naszej inicjatywie wystawienniczo- promocyjnej zrobiło się głośno we Wrocławiu. Dokoptowali do nas wolontariusze rajdu.
Chwila spokoju czyli rano! Potem non stop trzeba odpowiadać na tysiące pytań na temat pojazdów i rajdu.
Chwila spokoju czyli rano! Potem non stop trzeba odpowiadać na tysiące pytań na temat pojazdów i rajdu.
Marina ma genialne położenie naprzeciwko Uniwersytetu Wrocławskiego
Marina ma genialne położenie naprzeciwko Uniwersytetu Wrocławskiego
Marina w całej krasie! Do dzisiaj jest tam kultowa knajpa o nazwie Przystań naprawdę z dobrym żarciem! Na stolik w weekend wieczorem nie masz co liczyć!
Marina w całej krasie! Do dzisiaj jest tam kultowa knajpa o nazwie Przystań naprawdę z dobrym żarciem! Na stolik w weekend wieczorem nie masz co liczyć!
Nawet w tramwaju były nosy przylepione do szyb!
Jak widać we Wrocławiu tramwaje nowiutkie!
Sokół 1000 to ikona polskiej motoryzacji, ale kolor sprawdziłem to ściągnięty
Sokół 1000 to ikona polskiej motoryzacji, ale kolor sprawdziłem pochodzi z francuskiego przedwojennego citroena! Ale super pasuje do tego motocykla!
Na rynku co dzień masa ludzi!
Na rynku co dzień masa ludzi!
essex super six jako gangsterski samochód z lat 20 tych miał swoich miłośników i fanów.
essex super six jako gangsterski samochód z lat 20 tych miał swoich miłośników i fanów.
Fiat 518 wygładał na rynku we Wrocławiu
Fiat 518 wygładał na rynku we Wrocławiu jak przysłowiowy milion dolarów!
Na Marinie było trochę ludzi ale tutaj non stop.
Na Marinie było trochę ludzi ale tutaj non stop.
Wystawa automobili na rynku we Wrocławiu
Wystawa automobili na rynku we Wrocławiu
Essex porażał chromami, jak go zrobiłem to moi koledzy przestali się do mnie odzywać, nie wiem dlaczego! Zazdrościli by ? niemożliwe! Zazdrosnym to można być o piękną kobietę, chyba?
Essex porażał chromami, jak go zrobiłem to moi koledzy przestali się do mnie odzywać, nie wiem dlaczego! Zazdrościli by ? Niemożliwe! Zazdrosnym to można być o piękną kobietę, a nie brykę, chyba?
Momentami był szturm!
Momentami był szturm!
Stoisko z tyłu miało zaplecze w postaci stolików do poraozmawiania z tymi którzy są
Stoisko z tyłu miało zaplecze w postaci stolików do dyskusji o motoryzacji.
Pojazdom ustawionym na rynku towarzyszyła wystawa dokumentująca historię
Pojazdom ustawionym na rynku towarzyszyła wystawa dokumentująca historię polskiej motoryzacji.
Rozpoczyna się zlot na zamku w Topaczu.
Rozpoczyna się zlot na zamku w Topaczu.
Zwiedzający dopisali
Zwiedzający dopisali
Essex już w Topaczu!
Essex już w Topaczu!
Komandor rajdu
Komandor rajdu
SONY DSC
Rozdanie nagród, zwycięstwo odniosłem w dwóch kategoriach za próby sportowe i  nagrodę specjalną za Polskiego Fiata 518.
SONY DSC
Pora na bankietowanie.
SONY DSC
Apolinary i Ewa Bartniccy właściciele Austro-Daimlera z Nowego Dworu Mazowieckiego
SONY DSC
Właściciel kolekcji Rolls Roysów Misiak Darek.
SONY DSC
Nasz stolik nie mamy cygar ale mamy bułeczki i soczek z foczek.
SONY DSC
Nie wiem kto to ale się dowiem
SONY DSC
Córka szefa wszystkich szefów  Julka, ale czemu nikt nie zaprasza do tańca.
SONY DSC
Właściciel Polskiego Fiata 508 w wersji sportowej
SONY DSC
też się dowiem
SONY DSC
W tle Dorota żona Tomasza Kurzewskiego
SONY DSC
stolik VIP
SONY DSC
Gospodarze rajdu Tomasz i Dorota Kurzewscy, czapki z głów za organizację imprezy.
SONY DSC
Wolontariuszki
SONY DSC
Stroje balowe.
SONY DSC
Wolontariusze którzy pomagali przy organizacji rajdu.
SONY DSC
Tylko wzdychać.
SONY DSC
Taki uśmiech ! Co tu pisać!
SONY DSC
Goście pozują do zdjęć bardzo chętnie.
SONY DSC
Wiceprezes NIK -u z żoną.
SONY DSC
Ach tylko wzdychać do takich dziewczyn, szkoda zę jestem nieśmiały bo bym się umówił na randkę.
SONY DSC
Lista gości w komputerach, Bianki nie ma na liście? Niemożliwe, bankiet bez Bianki i jej piór!
SONY DSC
Kolejka gości.
SONY DSC
Krzysztof Sikorski z małżonką.
SONY DSC
Gospodarz z Bianką
SONY DSC
Woceprezes NIK-u pozuje jak komunistyczny dygnitarz. Władze widać od razu.
SONY DSC
Przepiękna sceneria zamku Topacz, bajkowy widok! Sokołem jeżdziłem i muszę powiedzieć że nawet dobrze mi szło. Obok Rollsy.
SONY DSC
Oswietlenie roweru przepisowe, tylko trzeba mieć zapałki!
SONY DSC
Bez dwóch zdań sprzęt na stuprocentowy  podryw!
SONY DSC
Ale i moje bryki zrobiły spore wrażenie!
SONY DSC
Rolls Pana Darka Misiaka, ładnie zrobiony bez dwóch zdań.
SONY DSC
Unikat w postaci Pragi bardzo ciekawy samochód.
Austro Daimler ADR 8 Apolinarego Bartnickiego mega ciekawy pojazd zwiazany z historią polski. niedługo napisze wam o tym samochodzie. Ale niestety nigdy go juz nie zobaczycie, został sprzedany do niemiec. Był to ostatni supersamochód przedwojenny w Polsce
Austro Daimler ADR 8 Apolinarego Bartnickiego mega ciekawy pojazd związany z historią polski. Niedługo napiszę wam o tym samochodzie. Ale niestety nigdy go już nie zobaczycie, został sprzedany do Niemiec. Był to ostatni supersamochód przedwojenny w Polsce.
SONY DSC
Ale perły!
SONY DSC
Amerikan La France tutaj w drodze na rynek we Wrocławiu. Słynie z gigantycznego 14 litrowego silnika.
SONY DSC
A to jest sponsor rajdu Krzysztof Popławski i jego 518 tka kupiona na Litwie.
SONY DSC
Wystawa na rynku przyciągneła dzikie tłumy, dosłownie bo samochody nie były chronione taśmami, myślałem że mnie zadepczą.
SONY DSC
Sokół 1000 i jego właściciel.
SONY DSC
Sektor motocyklowy, tutaj musze zdradzić zę gospodarz imprezy ma ogromną kolekcję motocykli, Samochody to jego druga pasja.
SONY DSC
Bugatti Janka Pedy, Pamiętam go jeszcze w walizkach, Trudna i żmudna odbudowa! Szacun!
SONY DSC
Wystawa na rynku ciąg dalszy.
SONY DSC
Sektor 518 tek!
SONY DSC
Czym skorupka za młodu nasiąknie.
SONY DSC
Tył Bugatki, współczesne przepisy raczej by nie dopuściły takiego umiejscowienia zbiornika paliwa.
SONY DSC
A co to za dama w limuzynie? Chyba znam!
SONY DSC
Przejazd do Topacza-  dwie 518 tki i rajdowy fiacior.
SONY DSC
W takim korku mógłbym stać cały dzień.
SONY DSC
Polski Fiat 518 pędzi całe 80 km/h
SONY DSC
Ja z siostrą Tomasza Kurzewskiego która zrobiła te wspaniałe nagrody.

Blacharka Forda modelu T 1924 rok. Część 5. Gotowa!

Dla każdej osoby restaurującej samochód chyba najprzyjemniejszym etapem jest składanie pojazdu. W moim przypadku nadeszła chwila kiedy nadwozie Forda T jest już gotowe. Pracy było dużo tym bardziej że nadwozie zostało rozebrane do ostatniego nita. Ponowny montaż, podkład i kilka warstw lakieru trochę trwało. Ale nic to, nadwozie jeszcze z pachnącym lakierem stoi już w warsztacie. Teraz będzie musiała buda i jej powłoki utwardzić się i nabrać odporności mechanicznej, za dwa tygodnie zacznę prace przy montażu elementów do nadwozia. Co ciekawe nadwozie można uzbrajać bo nawet kompletne po prostu nakłada się na ramę z silnikiem. Czy samochody nie były kiedyś genialnie skonstruowane! Teraz żeby mieć inne nadwozie trzeba kupić cały samochód, a w początkach motoryzacji wystarczyło kupić lub zrobić nową budę i nałożyć na podwozie. Czytaj dalej Blacharka Forda modelu T 1924 rok. Część 5. Gotowa!

Polski Fiat 518 w przedwojennej Polsce.

W okresie międzywojennym marka samochodów Fiat kojarzyła się z niezawodnością i wysoka klasą wykonania. Włoska Fabbrica ltaliana Automobili Torino, czyli w skrócie FIAT była jedną z najszybciej rozwijających się fabryk na świecie. Same zakłady w Lingotto były największymi zakładami samochodowymi w Europie, a Fiat 508 był pierwszym samochodem czteromiejscowym. Czytaj dalej Polski Fiat 518 w przedwojennej Polsce.

Miłe chwile czyli nadwozie Forda modelu T w lakierni.

Wydawało by się że przy tak prostym nadwoziu pracy będzie niewiele, ale jak widać śledząc wątki z pracami przy budzie jest tego sporo. Oczywiście można by to zrobić w sposób prosty czyli nie rozbierać ale oczyścić pospawać i nałożyć szpachlę itp. W większości tak się robi w firmach restaurujących pojazdy. Ja potraktowałem temat w sposób ambitny i rozebrałem wszystko w drobny mak. Teraz znam każdy zakamarek Forda T ! Ale nie ma co marudzić! W temacie prac przy nadwoziu obecnie jest w lakierni i nakładana jest farba podkładowa a po jej wyschnięciu lakier. Jest to miły etap prac. Zobaczcie sami. Czytaj dalej Miłe chwile czyli nadwozie Forda modelu T w lakierni.

Blacharka Ford T 1924 rok Część 2 Cynkowanie ramy

Krokiem drugim po rozebraniu nadwozia w proszek, jest naprawa skorodowanych elementów i ocynkowanie całej ramy aby korozja przez następne sto lat nie zżarła samochodu.

Rama Forda T została tak zaprojektowana aby można ja było montować na taśmie fabrycznej. Składa się z wielu elementów konstrukcyjnych które są nitowane do ramy pomocniczej, która póżniej jest oblachowana i wyposażone w podłogi itp. Całość póżniej zostanie nałożona na ramę główną samochodu. Czytaj dalej Blacharka Ford T 1924 rok Część 2 Cynkowanie ramy

Blacharka w Fordzie T 1924r. Część 1

Miłe początki przy odbudowie samochodu to oczywiście jego rozebranie. Z mojej obserwacji mogę zauważyć że wiele rozebranych samochodów albo do dzisiaj jest „nielotami” albo w gorszej wersji trafiło na złom albo po kawałku jako dawca części. Podobno próby odbudowy samochodów to większa plaga niż korozja! Może jest w tym przesada ale na bank wiele pojazdów trafiło na śmietnik historii z powodu „domorosłych remontowiczów” Mam nadzieję że ja się do nich nie zaliczam! Aczkolwiek oprócz opisywanych pojazdów na moim blogu, mam jeden który rozebrałem i do dnia dzisiejszego nie zrobiłem. To Opel Kadett K 38 z 1939 roku, zrobiłem w nim koła i silnik, ale na szczęście mam go w jednym miejscu, więc może go skończę. Starczy tej gry wstępnej: pora na relację jak krok po kroku rozebrać samochód. Zobaczcie na zdjęciach Czytaj dalej Blacharka w Fordzie T 1924r. Część 1

Zabytkowa motoryzacja