Ford T dla każdego ! Międzynarodowy Zlot Forda modelu T i automobili do 1930 roku. 16-19 września 2021 roku

Ze względu na fakt że choroba Covid-19 jest dla mnie łaskawa i mnie omija, wymyśliłem że zrobię zamieszanie, aby rozbić ogólny marazm i zniechęcenie wsród miłośników motoryzacji zabytkowej do której się również zaliczam. Zimowe naprawy Forda T spowodowane rozsypaniem się dyfra na rajdzie Wałbrzyskim nadal trwają. Zamówione części płyną statkiem już miesiąc! Podobno statek utknął w Kanale Panamskim i będzie opóżnienie! Jak pech to pech! Odnośnie eksplozji dyfra, to wina w dużej mierze spoczywa na mnie, z tego względu że zapomniałem na wale kardana, tam gdzie jest zębatka  zwana atakiem, dać zabezpieczenie. Efekt taki, że przez dwa tysiące kilometrów nakrętka powoli się odkręcała, dając nawet efekt w postaci dzwonienia, co oczywiście zbagatelizowałem. Na dłuuuuugim podjeżdzie w Wałbrzychu, nakrętka rozpoczęła nowe życie wpadając w tryby razem z atakiem. Efekt ten nazywany jest implozją, która gwałtownie przechodzi w eksplozję układu zwanego dyfrem. Co z tego zostało możecie zobaczyć na zdjęciu. Podejrzewam też siły nieczyste, bo czuć było siarką !

Uff! Biednemu to wiatr w oczy! Raczej dyfer w oczy!
Czy ktoś rozpoznaje poszczególne elementy tego mechanizmu! Atak jest ale w dwóch kawałkach. Reszta to wióry z płytek płuczących i podkładek dystansujących. Naprawa ? W sensie ile będą kosztować nowe części u Snydera? Ja niestety wiem, 1000$ plus wysyłka 100$, plus cło 200$. No weż się nie popłacz ze zgryzoty. Było Ryszard kupić fiata 126p!

Ale nie o dyfrach dzisiaj, tylko o imprezie która zrodziła się w mojej głowie. Postanowiłem zorganizować I Europejski zlot Forda modelu T oraz pojazdów do 1930 roku. Wiem, wiem ! Pandemia, ograniczenia, szczepienia itp., ale z drugiej strony, na co mamy czekać? Pandemia będzie nas dusić jeszcze długie miesiące, jak nie lata, a nasze oldtimery w tym czasie wykończy nie pandemia a rdza.

Impreza w terminie 16-19 września 2021 w urokliwych okolicznościach Karkonoszy a dokładniej Jeleniej Góry. Baza rajdu w chyba najpiękniejszym i najbardziej luksusowym pałacu Pakoszów. Z pałacem tym wiąże się ciekawa historia związana z tym że odkupił go kompletnie zrujnowanego  w 2005 roku   Pan Hartmann wnuk ostatniego właściciela , do rodziny należał on do 1945 roku potem został znacjonalizowany i kompletnie zrujnowany. Dzisiaj wygląda bardzo dobrze. Ale nie o życiorysach a o imprezie dedykowanej fordom T chcę wam napisać.

Przez wiele lat samochody przedwojenne były spychane w kąt przez wszelkiej maści organizatorów MPPZ tów i innych imprez. Wiadomo rządzi kasa. Organizator zaprasza wszystkie pojazdy licząc na dużą frekwencję na poziomie 80 samochodów albo i lepiej. Liczy się wpisowe od załogi. Odnośnie frekwencji to dumą organizatora jest to że ma dużo samochodów na swojej imprezie. Efekt jest taki że na rajdzie jest 90 procent samochodów powojennych, w tym dziesięć Porsche 911. Krok następny to trasa. Chłopaki w sportowych samochodach przebierają nogami żeby pojeżdzić, więc organizator rąbie trasę 200 a najlepiej 300 kilometrów! No i najlepiej żeby był wyścig na torze! Z reguły trasa jest skompilowana w jednym dniu. Gdzie tu jest miejsce dla mojego Forda T?

Praktycznie to wygląda tak: jadąc na rajd muszę wrzucić swojego grata na przyczepę , tłuc się nim w najlepszych warunkach 80km/h, a wliczając przejazd przez miejscowości itp. średnia mi wychodzi 50 km/h! Czyli jadąc z Warszawy do Zielonej Góry na rajd w Pałacu Mierzęcin to zajmuje mi to 8 godzin z przystankami. Jak przyjadę to wszyscy uczestnicy rajdu już są i piją piwko, a ja w tym czasie muszę zrzucić grata z przyczepy, usmarować się po łokcie, potem umyć i szybko biec do biura rajdu. Teraz przekaże wam jak to wygląda z perspektywy uczestnika, który ma np. Porsche 911 i jedzie na tę samą imprezę. O godz 15 zje obiad, zapakuje dziewczynę do bryki, wyskoczy na trasę i z dozwolona prędkościa 130 km/h ciśnie na rajd, po 2 godzinach jest na rajdzie. Jest różnica? Jest! Dlatego wszelkie pojazdy przedwojenne znikają z tych imprez.

Postanowiłem zrobić imprezę tylko dla pojazdów do roku 1930 ! I większosć z was zapewne by powiedziała: ale czekaj stary, ile jest tych samochodów? Kto przyjedzie? 8 samochodów? Odpowiem dyplomatycznie jak tylko umiem, jak nie spróbuję to się nie dowiem!

Ale wydaje mi się że te wszystkie pojazdy antyczne które kiedyś uczestniczyły w imprezach chyba nie poszły na złom. Dla zainteresowanych imprezą podaję jakie będą niektóre z atrakcji, bo pewnie myślicie że najadą się dziadki i bedą pierdzieć swoimi wehikułami 20km/h a pewnie większość czasu będą leżeć pod samochodem. Nikt nie pamięta co te samochody potrafią dokonywać na drodze! Takie rajdy jak Paryż-Pekin nie są wynalazkami współczesnymi, musimy pamietać że powstały u zarania motoryzacji. Wielkie wyścigi, które fascynowany wtedy dziesiątki tysięcy, ludzi to też nie jest nasz współczesny wynalazek!

Przewidziane atrakcje, to szturm na dwie przełęcze i co najważniejsze próba sprawności na specjalnym torze z trudnymi próbami technicznymi, oczywiście wszystko na czas! Mało kto wie że Ford T jest najbardziej zwrotnym pojazdem, do dzisiaj nie został ten rekord pobity. Więc wszelkiego rodzaju slalomy między pachołkami odpadają, bo on to robi bez dodawania gazu! Próby bedą naprawdę mordercze. Ten który zwycięży dostanie laur nie za chęć do życia, proszę mi wierzyć!

Więc Panie i Panowie do maszyn!

Poniżej samochody które już się zapisały na rajd. Cała lista załóg na stronie www.fordtklubpolska.pl

No tutaj to z wrażenia majtki opadają! Zgłoszony na rajd samochód to Lorraine- Detrich z 1907 roku.
Ford T zgłoszony do I Europejskiego Zlotu Forda modelu T i automobili do 1930 roku.
Ten też będzie okazja zobaczyć na żywo!